poniedziałek, 24 grudnia 2012

Pasy planetoid a życie


Natknęłam się jakiś czas temu na bardzo ciekawą publikację na temat pasów planetoid i ich znaczenia dla życia i chciałabym się nią tutaj podzielić. No może nie cała, ale pewnymi jej inspirującymi częściami. Publikacja jest bardzo fajnie napisana, podkreśla dlaczego warto prowadzić badania naukowe pasów planetoid (także Mateusz tutaj jest odpowiedź na twoje dzisiejsze pytanie z rodzaju: po co się tym zajmować?) a w szczególności Pasa Głównego planetoid który znajduje się w naszym własnym Układzie Planetarnym (tj. Układzie Słonecznym). Możnaby powiedzieć że publikacja jest wręcz propagandowa ;) Tutuł publikacji w tłumaczeniu na język polski to: O powstawaniu i ewolucji pasów planetoid oraz ich potencjalnym znaczeniu dla życia.

Ale po kolei :)

Główny Pas planetoid oraz Pas Kuipera.
O co chodzi z tymi pasami planetoid? Pasy planetoid, podobnie jak planety, są częścią Układów Planetarnych. W naszym Układzie Planetarnym (tj. Układzie Słonecznym) mamy przynajmniej dwa pasy planetoid. Jeden to tzw. Pas Głowny, który znajduje się pomiędzy orbitami Marsa a Jowisza, a drugi to Pas Kuipera za orbitą Neptuna. W obu pasach krążą małe skaliste, lub skalisto-lodowe ciała zwane planetoidami. Podejrzewa się że podobne pasy planetoid obecne są również w innych systemach planetarnych.

Na podstawie obserwacji w podczerwieni sugeruje się iż od 10 do 30 % gwiazd z tak zwanego ciągu głównego posiada pasy planetoid. Nie są to oczywiście obserwacje bezpośrednie. Obserwuje się tak zwaną nadwyżkę promieniowania podczerwonego, która najprawdopodobniej spodowowana jest obecnością pasa lub pasów planetoid.

Dlaczego i jak pasy planetoid mogą wpływać na powstanie i rozwój życia na planetach? Autorzy podają kilka inspirujących powodów:

1. WODA. Planety typu ziemskiego powstają w tak zwanej 'suchej' części dysku proto-planetarnego. Dlatego na przykład na Ziemię woda (podstawowy element niezbędny do powstania życia) musiała zostać dostarczona później. Jeden z możliwych scenariuszy wspomina iż woda mogła zostać przyniesiona na Ziemię przez planetody bogate w lód, które zderzyły się z Ziemią w pewnym stadium ewolucji naszego Układu Słonecznego. Podobny mechanizm mógłby działać w innych układach planetarnych.

2. KLIMAT I POGODA. Kolizje z planetoidami mogą również wytworzyć księżyce. Nasz Księżyc stabilizuje oś obrotu Ziemii co zapobiega skrajnością pogodowym jakie mogłyby mieć miejsce przy ruchu chaotycznym. Osie planet w innych układach planetarnych mogłybyć podobnie ustabilizowane.

 3. MATERIA ORGANICZNA. Sama materia organiczna a także ciężkie pierwiastki mogły również zostać dostarczone na Ziemię przez planetoidy.


Symulacja pokazująca powstanie Księżyca.
Dodatkowo jeśli spojrzeć na sprawę z bardziej filozoficznego punktu widzenia, planetoida która uderzyła w Ziemię i spowodowała wyginięcie dinozaurów mogła tymsamym przyczynić się do dominacji i ekspansii ssaków.

Jeśli choć jedna z tych teorii jest prawdziwa to poszukiwanie i badanie pasów planetoid i potecjalnie możliwości powstania życia jest na pewno jednym z najciekawszych i najbardziej inspirujących tematów badawczych!









 

środa, 21 listopada 2012

Pochodzimy z gwiazd

Dostałam fajnego linka od siory z filmikiem na youtube. Na filmie amerykański astrofizyk Neil deGrasse Tyson odpowiada na pytanie: Jaki jest najbardziej zadziwiający fakt o Wszechświecie? Bardzo fajnie zrobiony filmik wiec oglądajcie:

 

A poniżej szybkie tłumaczenie na polski.
 
Najbardziej zdumiewający fakt o wszechświecie.

Neil deGrasse Tyson: Najbardziej zdumiewający jest fakt, wiedza, że atomy, które tworzą życie na Ziemii, atomy, które tworzą ludzkie ciało są identyfikowalne w tyglach (gwiazdach) które przegotowały lekkie pierwiastki w cięższe w swoich rdzeniach pod wpływem ekstremalnych temperatur i ciśnień. Te gwiazdy, szczególnie gwiazdy o dużej masie stały się niestabilne w późniejszych latach, a następnie zapadły się i wybuchły rozrzucając swoje wzbogacone wnętrznośći po całej galaktyce. Wnętrzności złożone z tlenu, azotu, węgla i wszystkich podstawowych składników samego życia. Składniki te stały się częścią chmur gazu, które poprzez skraplnie, zapadnie się uformowały następne generacje systemów planetarnych, gwiazd z planetami krążącymi wokół nich, planety te teraz także posiadają składniki potrzebne do życia. Także kiedy patrzę w nocne niebo i wiem, że tak jesteśmy częścią tego wszechświata, że jesteśmy w tym wszechświecie, ale być może ważniejsze od obu tych faktów jest to, że wszechświat jest w nas. Kiedy zastanawiam się nad tym faktem, patrzę w górę, wiele osób odczuwa swoją małość, ponieważ ludzie są mali, a wszechświat jest duży, ale ja czuję się duży, bo moje atomy pochodzą z tych gwiazd, istnieje pewnien poziom łączności, spójności. To jest naprawdę to, co chcesz w życiu czuć,  chcesz mieć poczucie łącznośći, czyć się istotny, znaczący, chcesz poczuć się jak uczestnik tego co się dzieje, działań i wydarzeń wokół ciebie.

Fajna wypowiedź i filmik naprawdę dzisiaj mi przypasował, bo akurat czytałam publikacje na temat tego iż pasy planetoid w układach planetarnych mogą okazać się niezbedne dla rozwinięcia życia. Także filmik w 5! dzięki Wera! A o pasach planetoid w następnym poście.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Całkowite zaćmienie Słońca 13 listopada

Krótka tylko informacja na temat nadchodzącego zaćmienia Słońca.

Wieczorem we wtorek 13 listopada będzie można obserwować na Ziemi kolejne zaćmienie Słońca. Zaćmienie nie będzie widoczne z Polski ale można je będzie oglądać "na żywo" w internecie. Bezpośrednia transmisja zacznie się o godzinie 21:30. Więcej informacji na tej stronie:

http://www.pl.eu-hou.net/index.php/wiadomoci-mainmenu-49/308-calkowite-zacmienie-slonca-z-gloria

Zachęcam do oglądania i wieczoru z zaćmieniem Słońca.

sobota, 27 października 2012

Komercjalne Morasko?

Wracam na bloga po wakacjach! 

Bardzo szczęśliwie się złożyło że w krótce po naszej przeprowadzce do Poznania odnaleziono 300 kg meteoryt na terenie rezerwatu Morasko. Chciałoby się powiedzieć że prznieśliśmy Poznaniowi szczęście ;) I to o tym to właśnie miejscu i meteorycie troszkę dzisiaj. Po pierwsze gratulacje dla odkrywców, po drugie strasznie się cieszę że mamy takie Morasko w Poznaniu :) 

Meteoryt to odłamek, pozostałość meteoroidu który przeszedł przez ziemską atmosferę, częściowo się w niej spadając, ale docierając na Ziemię. Częściowo coś już na ten temat pisałam przy okazji roju Perseidów w poprzednim poście.

Pierwszy meteoryt w okolicach rezerwatu Morasko znaleziono w roku 1914, a najwiekszy do tej pory w październiku 2012, czyli temat bardzo na czasie. Tutaj są pierwsze przecieki prasowe na ten temat, a oficjalny komunikat ma być wydany pod koniec miesiąca, także czekam z niecierpliwością.

Na razie wiadomość o nowym meteorycie zainspirowała nas do wycieczki w okolice rezerwatu. Polecam taką wycieczkę każdemu kto znajdzie się w okolicach Poznania. A poniżej parę fotek dla tych co do Poznania mają za daleko.

Do rezerwatu można dotrzeć autobusem miejskim linii 88. Autobus zatrzymuje się w starej wsi Morasko. Z pętli autobusowej spacerkiem do rezerwatu to około 600m. Nie będę ściemniać i od razu dodam że my podjechaliśmy samochodem :)


Na terenie rezerwatu znajdują się zagłebienia wypełnione wodą - najprawdopodobniej kratery uderzeniowe po spadku meteorytu (wg. informacji ze ścieżki dydaktycznej).

























Po krótkim spacerku w rezerwacie polecam wizytę w instutucie geologii. Instytut należy do UAM i posiada małą wystawkę na temat meteorytu Morasko.

Model kraterów z wystawki w instytucie geologii.













Przecięty jeden z meteorytów znaleziony na terenie rezerwatu Morasko.












Jest wiele ciekawych stronek na sieci na temat meteorytu Morasko i rezerwatu, także nie będę się rozpisywać, szczególnie że strony te stworzone są przez osoby dużo bardziej kompetętne w dziedzinie meteorytów :) Także ograniczę się do podania paru linków:


Jedyne co moge dodać od siebie to tyle że chętnie widziałabym to miejsce skomercjalizowane w podobny sposób jak krater w Arizonie.  Amerykanie obok krateru postawili multimedialne muzeum na temat pochodzenia meteorytów, planetoid, meteorów, meteorytów itp. a obok krateru zrobili ścieżkę dydaktyczną. Do tego w muzeum znajduję się małe kino w którym ogląda się filmiki popularno-naukowe. Bardzo fajne miejsce. Myśle że odpowiednia ilość materiału do takiego muzem znalazłaby się i w Poznaniu. Kto jest za? ręka do góry! :))))

czwartek, 13 września 2012

wakacje


Na czas wakacji zawieszam bloga astronomicznego :) Polecam za to sledzic nas na wakacyjnym rajdzie samochodow komunistycznych z Katowic do Grecji na blogu Ani:

http://www.krokodylteam.blogspot.com/

Mam nadzieje ze autko sie jakos dokula tam i spowrotem. Czytajcie nasze przygody na bierzaco na blogu Krokodyl Team. A jesli idzie o astronomie to ciesze sie bardzo z wstapienia Polski do ESA a reszta po powrocie z wakacji, no jak nas serbskie komary nie wykoncza ;)

piątek, 10 sierpnia 2012

Już niedługo czas obserwować Perseidy!

Tym razem bedzie bardzo krótko: szykujcie sie na Perseidy (rój meteorów) już w ten weekend!!!!
Czyli poprostu fajny pomysł na spędzenie letniego wieczoru/nocy oglądając niebo z darmowym pokazem fajerwerków ;).

Składanka 253 meteorów obserwowanych w 2007 roku.
Czym są Perseidy?
Perseidy to najbardzej znany rój meteorów (obserwowany już 2000 lat temu!). Meteory to potocznie tzw. spadające gwiazdy. W czasie maksimum Perseidów występuje nawet od 60 do 100 jasnych meteorów na godzinę. Deszcz/rój Perseidów można obserwować co roku mniej więcej od 23 lipca do 22 sierpnia. Maksimum przypada na 11, 12 sierpnia, czyli noc sobotnia i niedzielna w tym roku. 

Konstelacja Perseusza
A dokładniej w Polsce maksimum przypada w nocy z 11 na 12 w godzinach 23:00-4:30. Akurat tak się składa że Księżyc nie będzie zbytnio przeszkadzał (24% tarczy). Także bardzo dobre warunki do obserwacji.

Skąd nazwa Perseidy?
Nazwa roju pochodzi od gwiazdozbioru Perseusza, z której to meteory z tego roju zdają się wybiegać. A tak naprawdę jest to poprostu punkt perspektywistyczny. Coś w rodzaju jeśli patrzymy na szyny kolejowe to one również zdają się wybiegać z jednego punktu. W przypadku meterów ten punkt nazywa się radiantem.






Skąd tak naprawdę biorą się Perseidy?
Każdego roku Ziemia na swojej orbicie wokół Słońca natrafia na cząski pyłu oraz gruzu (tzw. meteoroidy) pozostawionego przez kometę Swift-Tuttle. Cząstki te spalają się podróżując przez atmostferę (meteory, spadające gwiazdy). Są na tyle małe że większość z nich rozpada się lub spala całkowicie. Od czasu do czasu niewielkie pozostałości kawałki docierają na powieszchnię Ziemii (tzw. meteoryty).




Jak obserwować?
Skoro maksimum przypada na weekend to polecam wylęgnąc na dachy, wszelkie górki i poobserwować, nie ma wymówek! Zaopatrzyć się w kocyk i termos z kawą. Nie potrzeba żadnego specjalistycznego sprzętu. Najlepiej wybrać miejscówkę z dala od świateł miejskich, ale jeśli nie ma takiej możliwości to można wybrać się np. do pobliskiego parku, byleby drzewa nie zasłaniały zbytnio widoku. Najlepiej patrzeć trochę od radiantu. Osobiście liczę że uda mi się zobaczyć co jaśniejsze meteory z centrum Paryża. Zobaczymy, niestety nie mam możliwości wyjazdu za miasto....

Także polecam, polecam, gorąco polecam oglądać meteory w ten weekend! Darmowy show na niebie!

poniedziałek, 23 lipca 2012

Wygrzebywanie archiwalnych obserwacji

Muszę się przyznać że ostatnio naprawdę nie chciało mi się pisać :) Po pierwsze stress i organizacja obrony rozprawy doktorskiej, po drugie projekt w Paryżu, po trzecie wakacje, i po czwarte wszechobecny leń :) Ale już się poprawiam, tym razem napiszę troszkę o użytyczności starych obserwacji wykonanych na kliszach fotograficznych. Temat związany z warsztatami w Paryżu, które przy okazji jeszcze przed obroną zaliczyłam.

W zamieszchłych czasach, (których osobiście nie pamiętam) obserwacje astronomiczne czy to przeznaczone do astrometrii (wyznaczenia położenia obiektów astronomicznych na sferze niebieskiej) czy fotometrii (wyznaczania jasności tych obiektów) czy nawet spektroskopii (obserwacje widma) wykonywało się na kliszach fotograficznych. Osobiście nigdy nie wykonałam tego typu obserwacji, ponieważ kiedy spotkałam się z astronomią obserwacje były już wykonywane przy użyciu CCD (ang. charge coupled device) czyli czegoś w rodzaju znacznie ulepszonej matrycy w aparacie cyfrowym. Kamery CCD używane są do dziś i w zasadzie stanowią podstawowy sprzęt astronomiczny. Kamery CCD maja wiele zalet, jedna z najważniejszych moim zdaniem jest cyfrowość! :) Ale zostawmy CCD i wróćmy do kliszy.
 

Planeta karłowata Pluton została odkryta przy pomocy obserwacji na kliszach fotograficznych.

A to ja przy wjeździe do obserwatorium Lowell'a.
Pierwszy raz klisze fotograficzne zastosowano w astronomii w latach 1850-tych (ostatnie klisze astronomiczne były wyprodukowane gdzieś w końcówce lat 1990-tych). Dzięki użyciu klisz udało się na przykład odkryć karłowatą planetę Pluton w obserwatorium  Lowell'a (Arizona, USA), a także wiele planetoid. W latach 1950-tych oraz 80-tych wykonano wielkie przeglądy nieba (Palomar Oschin Sky Survey), wykonując obserwacje przglądowe dużych części sfery niebieskiej. Właściwie wszystkie obserwatoria na świecie wykonywały obserwacje na kliszach fotograficznych. Większość z tych obserwacji nadal istnieje, stare klisze przechowywane są byćmoże gdzieś na strychach lub piwnicach obserwatoriów. I tutaj dochodzimy właśnie do sedna sprawy.

Poznieważ okazuje się że do detekcji pewnych powolnych procesów i zjawisk astronomicznych, wymagane są obserwacje wykonane na przestrzeni wielu lat a nawet wieków, czas więc wygrzebać stare klisze i zobaczyć co jeszcze da się z nich wycisnąć.

Archiwalny sprzęt do pomiarów klisz fotograficznych (obserwatorium Sydney).
Często okazuje się że nowe, dużo bardziej precyzyjne i dokładniejsze obserwacje wykonane w ciagu krótszego okresu czasu wnoszą mniej do poznania danego zjawiska astronomicznego niż stare, mniej prezycyjne i mniej dokładne obserwacje wykonane na przykład 50-60 lat temu. Problem z starymi obserwacjami jest taki że im dalej cofamy się w czasie, tym większe są błedy pomiarowe, niezbędne jest więc ponowne wymierzenie pozycji obiektów na kliszach.


Dlatego też rozpoczyna się szukanie i skanowanie (dla uzyskania wersji cyfrowej i lepszej dokładności pomiarowej :) ) starych klisz fotograficznych, które zawierają ciakawe informacje. Zasadniczo każda klisza zawiera jakieś informacje, ale okazuje się że starych klisz fotograficznych jest tak wiele, że w pierwszej kolejności skanuje się te które byćmoże pomogą w rozwikłaniu jakiś konkretnych problemów.
Skaner starych kliszy fotograficznych wersja Belgijska.

Jeden z najciekawszych skanerów oraz biblioteka klisz znajduje się w królewskim obserwatorium w Belgii. Skaner nazywa się DAMIAN i znajduję się w pomieszczeniu w którym utrzymuje się stałą temperaturę. Ogólnie przedstawiony sprzęt, proces redukcji i pomiaru wyglądał na bardzo zaawansowany technologicznie. Dla porównania rosjanie przedstawili referat gdzie jako skanera użyto aparatu fotograficznego ;) Oczywiście uzyskując zdecydowanie mniejszą dokładność, ale i tak ulepszając pomiary w porównaniu z oryginalnymi. Ogólnie rzecz biorąc ciekawy temat i ciekawe co ludziska potrafią z tych kliszy wyciągnąć.






I na koniec bonus a nawet dwa:

Pierwszy to filmik ilustrujący odkrywanie planetoid od roku 1980 (czyli prawie końcówka klisz fotograficznych) do roku 2010. Video zostało wykonane przez Scott Manley'a z observatorium Armagh. W rogu pokazany jest czas. Nowo okryte planetoidy podświetlają się na biało po czym przechodzą w inne kolory w zależnośći od rodzaju orbity. Na czerwono pokazane są planetoidy przecinające orbitę Ziemii, na żółto zbliżające się do Ziemii, a na zielono wszystkie inne. W środku mamy oczywiście Słońce, zaznaczone są też orbity planet. Warto zauważyć że najwięcej planetoid odkrywanych jest z Ziemii w kierunku przeciwnym do Słońca (spójrz na pozycję Ziemii oraz zaznaczonych na biało nowo odkrywanych planetoid). 



 I bonus numer 2: Fotka z kapeluszem doktorskim i mieczem :)